Twoj-stylista.com.pl – omijajcie z daleka!
31st October, 2011 - Posted by Ewa - No Comments
Nie wiem czy już dałyście się nabrać czy dopiero dacie się nabrać, czy może was to ominie. Nabrać komu? Wirtualnemu styliście. To serwis, który ma umożliwiać dopracowanie swojego wizerunku, wystylizowanie się od stóp do głowy od końca do początku i odwrotnie. Serwis pięknie wystylizuje wasze portfele i nic poza tym. To najzwyczajniejsze w świecie naciągactwo.
Sęk jednak w tym, że to wciąga. Rozbudza apetyt i emocje, w takich warunkach tracimy zdrowy rozsądek i od tego już tylko krok do wyrzucenia pieniędzy w błoto.
Przyznaję się – niewiele brakowało, ale w ostatniej chwili udało mi się powstrzymać przed zapłaceniem prawie 40 zł za nic. A było to tak:
Na Facebooku pojawiła się ostatnio reklama tegoż stylisty. Reklama zachęcająca, nie powiem. Kliknęłam w link, bo kto by nie kliknął? Kto nie chciałby skorzystać z urodowych konsultacji? Ja w każdym razie nie mogłam się powstrzymać.
Przechodzę na stronę stylisty i co widzę? Same zachęcające informacje, apetyt rośnie gdy czytam, że odpowiednio dobrane dżinsy mogą wydłużyć moje nogi (optycznie) o przynajmniej 10 centymetrów. Rety! Któżby tego nie chciał. Ok, myślę sobie, zachęcają do rozwiązania testu więc rozwiązuję. Klikam, wybieram, decyduję czy owal twarzy mam taki czy owaki, czy brwi bardziej ku górze, czy fryzura mi się stroszy czy opada i takie tam różne drobiazgi. Na regulamin – link do niego wrzucono na samiutkim dole strony takim małym druczkiem, że część z odwiedzających stronę może go w ogóle nie zauważyć – w ogóle nie zwracam uwagi. Wszak na stronie głównej napisano, że to “KOBIECA STRONA ROKU 2009″ i to ten komunikat bił mnie po oczach. Żaden inny.
Już na etapie wyboru powinnam się zastanowić, że te proponowane wybory są jakoś zupełnie niedopracowane.
Kilka rodzajów twarzy (nie wszystkie), kilka typów nosa (za mało), trzy czy cztery możliwości wyboru rodzaju fryzury, kompletny brak mojego koloru włosów – koloru który jest dość pospolity (szatyn typu szara myszka) – jednym słowem całkowity brak profesjonalizmu.
No ale nic, przedzieram się dalej przez test i … docieram do końca. Co się okazuje? Że muszę wysłać SMS. I tu zapala się światełko. Czerwone oczywiście. Powstrzymuję się i szukam regulaminu. W końcu go znajduję, okazuje się, że takich SMS-ów powinnam wysłać dwa aby dowiedzieć się jak wirtualny stylista mnie wystylizował.
Nie ze mną te numery. Owszem, przez moment dałam się wodzić za nos, ale nie do końca. Odpuszczam w odpowiednim momencie.
Normalnie myślący, tj. nie kierujący się emocjami, człowiek od razu poczułby pismo nosem, zajrzał do regulaminu, sprawdził kto sygnuje cały projekt (nie wiadomo czyja to własność!), etc. i na tej podstawie zdecydowałby czy warto wypróbować taką stylizację czy też nie. Ale emocje biorą górę. Niestety.
A efekty stylizacji?
Rozmawiałam o tej stronie z kilkoma znajomymi. Jedna z dziewczyn niestety padła ofiarą stylisty. Okazało się, że w ramach porady uzyskała same banały tj. de facto informacje wyglądające na zebrane z kilku portali dla kobiet.
Wizaz.pl, o ile chce się przejrzeć zawartość tego portalu, jest lepszym stylistą niż ten, który prawie mnie oszukał. Nie dajcie się nabrać kobietki. Omijajcie z daleka!
Tej stronie dziękujemy:
No related posts.
Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.
Posted on: October 31, 2011
Filed under: Informacje i porady

No Comments
No Comments
Leave a reply